Cmentarze w powojennym pejzażu Wrocławia

Cmentarze to nie tylko rozległe przestrzenie pełne grobów naszych bliskich i znajomych oraz miejsca ciszy, spokoju i zadumy, sprzyjające modnej w ostatnich latach tanatoturystyce. Cmentarze to także jeden z obrazów historii miasta. Obraz historii z jednej strony bogatej i pełnej wielkich nazwisk, a z drugiej – historii bolesnej i tragicznej, szczególnie we Wrocławiu i na całych Ziemiach Zachodnich i Północnych.

Większość nekropolii istniejących we Wrocławiu w 1945 roku została założona w XIX wieku, a ponieważ Wrocław, jak i cały Dolny Śląsk, zawsze był wielokulturowy i wielowyznaniowy, dlatego też na tym terenie zawsze funkcjonowały obok siebie cmentarze różnych wyznań.

Dynamiczny rozwój miasta i wzrost liczby mieszkańców w XIX wieku wymusił na władzach miejskich konieczność założenia dużych cmentarzy, które byłyby dostępne dla wszystkich wyznań. W ten sposób w latach 60. XIX wieku powstały cmentarze m.in. na Osobowicach, Grabiszynku i Kozanowie. Oprócz takich wielkopowierzchniowych nekropolii nadal istniały małe cmentarze w dyspozycji parafii, ale zlokalizowane już nie tak jak dawniej przy kościołach, tylko poza ówczesnymi granicami miasta. Powszechne wcześniej cmentarze przykościelne musiały zostać zlikwidowane jeszcze w XVIII wieku w związku z wydanym w 1775 roku przez króla Fryderyka II zakazem grzebania zmarłych w obrębie miasta.

W 1926 roku na terenie Wrocławia i najbliższych okolic czynnych było 41 nekropolii o łącznej powierzchni 237 ha. Dwa lata później, po włączeniu w granice miasta kilkunastu nowych dzielnic, liczba cmentarzy wzrosła do 77 (259 ha). Część z tych cmentarzy została zniszczona w czasie obrony Festung Breslau, zaś pozostałe – dokładnie 70 – w maju 1945 roku przeszły pod zarząd polskiej administracji.

Poniemieckie cmentarze istniejące we Wrocławiu po II wojnie światowej były solą w oku zarówno mieszkańców, jak i władz miejskich, wprost kojarzyły się bowiem z niemieckością i wojenną traumą. Przed II wojną światową Wrocław był miastem zamieszkiwanym w większości przez ewangelików. Po 1945 roku sytuacja diametralnie się zmieniła, bo większość nowych mieszkańców stanowili przesiedleńcy ze Wschodu, a także z Polski centralnej, w większości katolicy, którzy swoich bliskich zmarłych nie chcieli chować na poniemieckich cmentarzach ewangelickich nie tylko ze względów narodowościowych, ale także religijnych.

W ramach walki z niemiecką przeszłością Wrocławia władze miasta starały się robić wszystko, by niemieckie ślady w postaci m.in. wszechobecnych napisów, nazw ulic, placów i innych ciągów komunikacyjnych, a także pomników i tablic oraz cmentarzy skutecznie zlikwidować. O ile jednak niemieckie napisy, pomniki i tablice łatwo było usunąć z przestrzeni publicznej, tak jak i niemieckie nazwy łatwo można było zastąpić polskimi, to kwestia likwidacji niemieckich cmentarzy nie była już taka prosta.

Oprócz grobów na przejętych przez polską administrację cmentarzach komunalnych i parafialnych – chronionych ustawą z 1932 roku o chowaniu zmarłych i stwierdzaniu przyczyn zgonu – we Wrocławiu istniało wiele grobów wojennych, które były chronione na podstawie międzynarodowych konwencji humanitarnych, a przede wszystkim na mocy obowiązującej do dziś ustawy z 1933 roku o grobach i cmentarzach wojennych (wraz z późn. zm.). Najstarsze groby, zlokalizowane na cmentarzu wojskowym przy zbiegu obecnych ulicy Ślężnej i alei Wiśniowej, pochodziły z drugiej połowy XIX wieku i kryły szczątki m.in. żołnierzy wrocławskiego garnizonu i ich rodzin oraz zasłużonych dla pruskiej armii, jak np. gen. Karla von Clausewitza. Nieco nowsze kwatery, głównie na cmentarzu Osobowickim i cmentarzu żydowskim przy obecnej ulicy Lotniczej, pochodziły z okresu I wojny światowej. Ponadto na terenie miasta istniało wiele miejsc, gdzie spoczęły ofiary II wojny światowej. Zanim rozpoczęły się dramatyczne walki o Festung Breslau, zarówno niemieckich żołnierzy, jak i zmarłą ludność cywilną chowano na terenie niemal wszystkich istniejących cmentarzy, jednak od stycznia do maja 1945 roku w mieście pojawiło się kilkaset prowizorycznych pól grzebalnych, które naprędce powstawały w parkach, w ogródkach, na skwerach, w ogrodach prywatnych posesji, a z czasem i na każdym wolnym skrawku ziemi w pobliżu willi i kamienic w centrum miasta, a także w ruinach domów, a nawet na ich dachach. Takie groby wojenne znajdowały się w 160 albo – jak wynika z innych źródeł – 270 miejscach na terenie miasta. Tym, którzy w pierwszych tygodniach po zakończeniu wojny przybyli do Wrocławia ze Lwowa, widok ten z pewnością mógł przypominać Lwów w trakcie walk o miasto na przełomie 1918 i 1919 roku, gdzie takie prowizoryczne cmentarze zajmowały znaczną część miasta, zanim przeprowadzono ekshumacje i zmarłych przeniesiono na nowo powstały Cmentarz Obrońców Lwowa.

Obowiązujące w powojennej Polsce regulacje prawne nie pozwalały na natychmiastową likwidację poniemieckich cmentarzy znajdujących się na nowych terenach przyznanych Polsce w wyniku międzynarodowych porozumień. Takich nekropolii było blisko 3,3 tys. (ponad 2 tys. ha). Zgodnie z prawem teren cmentarza, po uprzednim jego zamknięciu, mógł być przeznaczony na inny cel dopiero po upływie 50 lat od momentu ostatniego pochówku. To sprawiło, że i żyjący „na walizkach” mieszkańcy Wrocławia, którym towarzyszyło poczucie obcości i niepewności co do losów tych ziem, i włodarze miasta musieli pogodzić się z tym specyficznym elementem historii i krajobrazu miejskiego, jakim były poniemieckie nekropolie.

Poza przepisami prawa przeciwko likwidacji grobów z czasów niemieckich przemawiały także względy moralne. Mimo iż większość inskrypcji nagrobnych była niemieckojęzyczna, to jednak wielu zmarłych nosiło polskobrzmiące nazwiska. Pochodzący ze Lwowa znany historyk, prof. Karol Maleczyński, który w 1945 roku badał katolicki cmentarz St. Laurentius II, czyli teren zajmowany dziś przez cmentarz św. Wawrzyńca przy obecnej ulicy Odona Bujwida, stwierdził, że na 837 obejrzanych przez niego grobach widniały 223 nazwiska o polskim brzmieniu. Prawdopodobnie to sprawiło, że cmentarz ten szybko stał się najpopularniejszym miejscem pochówku dla umierających w pierwszych powojennych latach Polaków. Początkowo nowe groby lokowano na pustych kwaterach, ale z czasem sukcesywnie zaczęto likwidować najstarsze i opuszczone groby niemieckie, robiąc tym samym miejsce dla nowych pochówków. To sprawiło, że cmentarz ten – podobnie jak niektóre inne cmentarze parafialne, np. przy ulicy Smętnej – powoli przekształcał się w polską nekropolię. Do dziś zachowało się na nim tylko kilkanaście niemieckich grobów.     

W pierwszym okresie zagospodarowywania Wrocławia przez polską administrację jednym z poważniejszych problemów było zgodne z obowiązującym wówczas prawem zewidencjonowanie i ze względów sanitarnych szybkie przeniesienie grobów z terenów prowizorycznych na inne miejsce. Ponieważ polityka władz polskich wobec mogił armii niemieckiej, obarczanej odpowiedzialnością za zbrodnie wojenne, zmierzała w zasadzie tylko w jednym kierunku: do całkowitego wymazania ze zbiorowej świadomości Polaków faktu ich istnienia, to praktyka działania daleko odbiegała od nakazów prawa, dlatego tylko niewielką część mogił przeniesiono, większość zaś zlikwidowano.

Stan ponad połowy z 70 przejętych w 1945 roku poniemieckich nekropolii we Wrocławiu w pierwszych powojennych latach był katastrofalny i z każdym rokiem się pogarszał. Cmentarze były nie tylko zniszczone w wyniku działań wojennych, ale też systematycznie dewastowane. Sukcesywnie rozkradane było całe mienie cmentarne, w tym płyty i kamienie nagrobne oraz elementy metalowe. Dewastacji ulegało krematorium na cmentarzu Grabiszyńskim, które stało się m.in. miejscem zabaw dla okolicznej młodzieży. Niejednokrotnie dochodziło też do aktów profanacji zwłok. Alejki i groby zarastały bujną roślinnością, stając miejscami libacji i pastwiskami dla bydła. Brak reakcji władz miejskich, traktowany jako ciche przyzwolenie na taki proceder, stawiał włodarzy miasta w niekorzystnym świetle, szczególnie, że cmentarze były odwiedzane przez niemieckie rodziny poszukujące grobów swoich bliskich.

Niszczenie poniemieckich terenów cmentarnych oraz brak opieki nad nimi powodował zrozumiałe niezadowolenie niemieckiej opinii publicznej, co stało się jedną z przyczyn zmiany podejścia polskich władz państwowych do tego tematu pod koniec lat 50. XX wieku. W latach 1959–1964 postanowiono sfinansować z budżetu państwa program porządkowania cmentarzy na całych Ziemiach Zachodnich i Północnych. Z uwagi na fakt, że przeznaczone na ten cel fundusze były drastycznie niskie, w związku z czym rewitalizacja postępowała bardzo opieszale, można sądzić, że inicjatywa polskich władz państwowych nie miała spełniać celów humanitarnych. Potwierdza to równoległe usilne dążenie do zmiany ustawodawstwa, które pozwalałoby na bardziej radykalne rozwiązania, czyli likwidację poniemieckich cmentarzy. Przyjęta w 1959 roku nowa ustawa o cmentarzach i chowaniu zmarłych miała ułatwić to zadanie. Zgodnie z nią nieczynne i opuszczone cmentarze, a takich w samym tylko Wrocławiu pod koniec lat 50. XX wieku naliczono 44, można było zlikwidować po upływie 40 lat od ostatniego pochówku, czyli mniej więcej w połowie lat 80. XX wieku. Jednak ani nowa ustawa, ani przepisy konwencji genewskich z 1949 roku, nie stanęły na przeszkodzie przedterminowej likwidacji niemieckich nekropolii w Polsce, w tym niemieckich grobów wojennych, które – zgodnie z prawem humanitarnym – podlegały wieczystej ochronie państwa polskiego.

Przygotowania do procesu likwidacji rozpoczęły się we Wrocławiu w 1957 roku. W pierwszym etapie w latach 1960–1963 zlikwidowano m.in. 15 cmentarzy ze śródmieścia i centrum miasta, m.in. Grosser Friedhof, czyli Wielki Cmentarz, który był miejscem spoczynku wybitnych wrocławian żyjących w XVIII i XIX wieku. Cmentarze z dzielnic peryferyjnych likwidowano w drugim etapie, czyli w latach 1964–1965. Trzeci etap, trwający do 1970 roku, obejmował 13 nekropolii – większość z okolic dzisiejszego parku Andersa i parku Skowroniego oraz z Kozanowa i Pracz Odrzańskich.

Niestety, o przebiegu likwidacji nie wiadomo zbyt wiele, ponieważ działania te nie zostały szerzej udokumentowane, zgodnie z niepisaną, ale obowiązującą wówczas zasadą, aby jak najmniej na ten temat mówić i pisać, gdyż było to niezgodne z prawem. Likwidacje wskazanych przez władze miejskie cmentarzy przeprowadzane były zatem „po cichu”. Ograniczały się one przede wszystkim do niwelacji terenów z jednoczesnym pozostawieniem szczątków zmarłych w ziemi. Zniszczono przy tym nie tylko nagrobki o wartości historycznej i artystycznej, ale także groby wojenne z lat 1939–1945. Większość płyt i kamieni nagrobnych, które wcześniej nie zostały rozkradzione, złożono na ogromnych hałdach, m.in. na terenie cmentarza Osobowickiego w miejscu dzisiejszego kolumbarium przy kaplicy, a następnie sprzedano je zakładom kamieniarskim jako surowiec wtórny. Płyty nagrobne pochodzące z rozbiórki posłużyły także do prac budowlanych, m.in. umocnienia fosy miejskiej, renowacji stadionu olimpijskiego oraz do budowy chodników i nowych wybiegów we wrocławskim ZOO, dlatego jeszcze i dziś są we Wrocławiu nietypowe miejsca, w których można zauważyć pozostałości niemieckich napisów nagrobnych. Niektóre elementy i detale artystyczne z nagrobków przekazano Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu na prośbę władz tej uczelni.

Większość terenów po zlikwidowanych cmentarzach przekształcono w parki i zieleńce, np. teren dawnych parafialnych cmentarzy św. Marii Magdaleny, św. Maurycego, św. Jana, Zbawiciela oraz cmentarza ewangelicko-reformowanego to dziś park Andersa i park Skowroni. Dawne cmentarze komunalne Grabiszyn I i Grabiszyn III zamieniono w park Grabiszyński, zachowując i przekształcając w polski cmentarz jedynie część II. Park Zachodni powiększył się o teren zlikwidowanego cmentarza komunalnego na Pilczycach, natomiast na Karłowicach w miejscu cmentarza Jedenastu Tysięcy Dziewic powstał park im. Marii Dąbrowskiej. Dziś już tylko układ alejek, równo zasadzone ogromne tuje, pola bluszczu lub ledwo widoczne fragmenty elementów dawnej architektury, przypominają, że tereny te były niegdyś cmentarzami. W miejscu Cmentarza Wielkiego pomiędzy ulicami Legnicką, Braniborską, Dobrą i Trzemeską wzniesiono bloki mieszkalne i obiekty użyteczności publicznej. Również i pozostałe tereny pocmentarne szybko zagospodarowano, tworząc tam np. place zabaw dla dzieci oraz wznosząc budynki mieszkalne, obiekty przemysłowe i basen. To tylko nieliczne przykłady, Wrocław jest bowiem pełen miejsc, w których wrocławianie mieszkają, pracują czy odpoczywają, być może nie mając nawet świadomości, że w tych miejscach unosi się duch przeszłości. Nie ma tam dziś płyt nagrobnych, ale ziemia kryje jeszcze szczątki dawnych mieszkańców Wrocławia. Jest to niezwykły obraz trudnej i bolesnej historii miasta, z jednej strony pokazującej jego ciągłość historyczną, a z drugiej – dramat, jaki stał się udziałem dawnych i współczesnych wrocławian.

Skutki bezprawnego powojennego niszczenia poniemieckich cmentarzy są odczuwalne do dnia dzisiejszego. Nieprzeprowadzenie wymaganych prawem ekshumacji już wielokrotnie dawało o sobie znać, przysparzając podczas prowadzonych inwestycji budowlanych nie tylko wielu problemów firmom budowlanym, ale także budząc poruszenie i niepokój opinii publicznej.

Likwidacja poniemieckich cmentarzy stała się jedną z przyczyn ogromnego kryzysu cmentarnego, jaki dotknął Wrocław na początku lat 90. XX wieku. Miejsca grzebalne na terenie nekropolii komunalnych zmniejszały się w zastraszającym tempie, a jednocześnie brakowało perspektyw na budowę nowych obiektów cmentarnych. U progu lat 90. XX wieku Wrocław dysponował zaledwie 82 ha cmentarzy komunalnych, co stanowiło 65 proc. łącznej powierzchni wszystkich cmentarzy (127 ha), zajmującej niecałe 0,5 proc. powierzchni miasta. Największe były cmentarze Osobowicki i Grabiszyński. Blisko 60 proc. pochówków, czyli 3,6 tys., odbywało się na cmentarzach komunalnych, pozostałe 40 proc. na 16 czynnych cmentarzach parafialnych, pozostających pod zarządem kościoła rzymskokatolickiego. W tej sytuacji władze miejskie postanowiły powiększyć tereny komunalnych nekropolii, jednocześnie poszukując terenów pod budowę nowych obiektów. Trudności z tym związane sprawiły, że rozważano także reaktywację dawnych terenów cmentarnych, m.in. parku Grabiszyńskiego mającego blisko 30 ha, jednak po licznych prostatach ostatecznie wycofano się z tego pomysłu.

Pierwszym w okresie powojennym, zbudowanym całkowicie od podstaw, cmentarzem komunalnym jest otwarty w 1997 roku oddział na Psim Polu przy ulicy Kiełczowskiej, ze względu na swoją niefortunną nazwę nazywany cmentarzem Kiełczowskim. Docelowo jego powierzchnia będzie wynosiła ok. 50 ha, z których do tej pory zagospodarowano niespełna połowę. To właśnie na terenie tego cmentarza mieści się jedyne we Wrocławiu miejskie krematorium, w którym wykonuje się ponad 2 tys. kremacji rocznie.

Jeszcze w latach 90. XX wieku planowano budowę kolejnego blisko 30-hektarowego cmentarza przy ulicy Ibn Siny Avicenny. Jego pierwsza część miała powstać w latach 2020–2022, dając miastu docelowo 90 tys. nowych miejsc grzebalnych. Niestety, w połowie 2019 roku budowę tej nekropolii władze miejskie zawiesiły ze względu na brak funduszy.       

Obecnie we Wrocławiu funkcjonuje kilkadziesiąt cmentarzy, w tym sześć komunalnych. Pozostałe to cmentarze parafialne, w większości pod zarządem parafii rzymskokatolickich. Oprócz tego istnieją dwa duże cmentarze żydowskie, z których jeden, ten przy ulicy Ślężnej, jest oddziałem Muzeum Miejskiego Wrocławia i funkcjonuje jako Muzeum Sztuki Cmentarnej. Są także cztery cmentarze wojskowe.

Największym i jednocześnie najstarszym spośród cmentarzy komunalnych jest ten na Osobowicach. Powierzchnia tego założonego w 1867 roku cmentarza ma ok. 53 ha, na których w blisko 124 tys. grobów spoczywa ponad 140 tys. osób. Na nieco młodszym, bo założonym w 1881 roku cmentarzu Grabiszyńskim, mającym ok. 27 ha, spoczywa ponad 80 tys. zmarłych złożonych w blisko 58,5 tys. grobów. Nowych ziemnych pól grzebalnych na tym cmentarzu już nie ma, skończyły się także ziemne pola urnowe, dlatego wszelkie pochówki są możliwe jedynie poprzez dochowanie do istniejących już grobów lub w kolumbarium. Najmniejszy spośród cmentarzy komunalnych (1,2 ha) jest ten w Leśnicy przy ulicy Trzmielowickiej, który założono w 1883 roku i początkowo służył wyłącznie ewangelikom. Jest to jedyny cmentarz komunalny, na którym nie ma już tradycyjnych ziemnych pochówków nie tylko ze względu na brak miejsca, ale też z uwagi na wysoki poziom wód gruntowych. Tu możliwe są jedynie dochówki urnowe do grobów już istniejących, a tych jest niecałe 3 tys. Miasto dysponuje jeszcze dwoma małymi cmentarzami: na Pawłowicach przy ul. Złocieniowej oraz w Jerzmanowie przy ulicy Jerzmanowskiej. W sumie na ok. 5 ha pochowanych jest tam niewiele ponad 6,5 tys. osób.

Wrocławskie cmentarze komunalne, będące w dyspozycji samorządowego zakładu budżetowego, jakim jest Zarząd Cmentarzy Komunalnych, mają łączną powierzchnię ledwo przekraczającą 140 ha. Są miejscem spoczynku dla ponad 240 tys. osób pochowanych w ok. 203 tys. grobów. Według szacunków pod względem miejsc grzebalnych Wrocław jest zabezpieczony zaledwie na ok. 10 lat, dlatego budowa nowej nekropolii powinna być jednym z priorytetowych wyzwań samorządu Wrocławia, bowiem utrzymanie i zakładanie cmentarzy komunalnych od 1990 roku należy do zadań własnych gminy.

Zainteresowania ze strony władz miejskich wymagają ponadto cmentarze parafialne, na których spoczywa wielu zasłużonych dla miasta wrocławian. Ich sukcesywną inwentaryzacją zajmuje się od kilku lat Śląskie Towarzystwo Genealogiczne. Najbardziej wyrazistym przykładem jest niewielki, bo mający niespełna 5 ha, cmentarz św. Wawrzyńca przy ulicy Odona Bujwida pozostający pod zarządem parafii katedralnej św. Jana Chrzciciela. W ok. 8 tys. grobów spoczywa na nim ponad 18 tys. osób, w tym wielu przedstawicieli świata nauki, kultury, sztuki, sportu, samorządu lokalnego, a także przedwojennej wrocławskiej Polonii, wojskowych oraz wrocławskich duchownych i osób konsekrowanych. Cmentarz ten, zasługujący na miano Panteonu Wielkich Wrocławian, jest głównym obiektem zainteresowania Komisji Pamięci utworzonej w 2019 roku w ramach Towarzystwa Miłośników Wrocławia, która przygotowuje monografię tej nekropolii wraz z przewodnikiem i wyszukiwarką grobów.


Tekst i opracowanie: Kamilla Jasińska


tekst za: „Kalendarz Wrocławski” XLIV, wyd. Towarzystwo Miłośników Wrocławia
i Wrocławskie Wydawnictwo EMKA, Wrocław 2020, s. 347–356.